Porypane - mało powiedziane...

Czyż to nie porypany kraj?
Jak to możliwe, aby - po niewielkich w sumie śnieżnych opadach - oczyszczone z tzw. białego puchu były... ścieżki rowerowe? Nie chodniki. Powtórzę: ścieżki rowerowe.
Czy normalnym jest, by jadący wieczorem samochodem facet pukał się w czoło w chwili, gdy pokazywałem mu, by włączył światła? Podobno te obowiązują przez rok cały, bez względu na pogodę i świecące bądź nie - słońce.
Na ile jest to normalne, żeby facet wyrzucał łopatą wprost na jezdnię śnieg leżący na terenie jego posesji, nie patrząc czy przypadkiem ten nie spadnie np. na szybę samochodu? Czy przypadkiem kierowca takowego nie przestraszy się czegoś na szybie, nagle skręci i uderzy w jadące z drugiej strony auto.
Co robią służby mające niby dbać o porządek publiczny? Jakoś nie da się widzieć czy słyszeć o jakichkolwiek karach dla tych, którzy winni czyścić ze śniegu jezdnie i chodniki.
No i na zakończenie - deserek. Przeprowadzone badania wykazały, że polska lewica, a dokładnie jej członkowie, w większości to ludzie będący zadeklarowanymi katolikami, chętni do współpracy z ugrupowaniami... konserwatywno-prawicowymi.
I oto Polska nasza cała.


5 Jan 2009

Ajatollah - ginekolog

Czekam już tylko na dzień, kiedy panowie w czarnych sukniach maxi zaczną rozliczać swych parafian z tego czy aby zbyt mało - w stosunku do tego ile zarabiają - nie oddają na tak zwanych duchowych przewodników.
Ruszył teraz cały aparat mułłów i innych ajatollahów katolickich do nawoływania, by bezdzietne małżeństwa przypadkiem nie zastosowały metody in vitro zamiast adopcji. Owo in vitro jest ich zdaniem niemoralne, bo to Bóg (kurde, skąd oni to wiedzą, jakieś konsultacje potajemne z nim przeprowadzają?) decyduje komu dzieciaka dać, komu nie. Postęp nauki i cywilizacji niech się zajmie czym innym, a nie jątrzeniem i dawaniem nadziei na własne potomstwo.
Niech więc zatem ajatollah Dziwisz czy mułła Głódź także zrzekną postępu cywilizacyjnego i zrezygnują z wypasionych bryk, telefonów komórkowych, kont bankowych itp. O wypowiedziach w mediach już nie wspomnę. Toż to przecież nowoczesność.


28 Dec 2008

Porypało się...

... już wszystko w sposób absolutny. Jak bowiem inaczej pojąć można fakt, że Nasze Narodowe Dobro zwane dalej Zbigniewem Ziobro miało tak M.O.C.N.E. dowody przeciwko doktorowi G., takie nagrania, iż teraz owo byłe ministeriuum jest zobowiązane do wybulenia na przeprosiny lekarza jakichś 200 tysiączków polskich nowych złociszy. Problem w tym jednak, że bidula Ziobro tak się za swego "ministerowania" zajmował tropieniem wyimaginowanych zbrodniarzy, no i zapomniało mu się o jakichś oszczędnościach. Szalał widać...
Teraz z pomocą przychodzi mu (kurde, nie lubię go za nazwisko, bo zwierzaki te uwielbiam) poseł niekoniecznie lubianego przez wspomnianego wyżej PiS-dzielca ugrupowania czyli platformersów - Janusz Palikot. Ów delikwent oświadczył, że jest w stanie odkupić mieszkanie Ziobry, by ten mógł w tak zwanych środkach musowego przekazu wykupić czas antenowy w najlepszej oglądalności i przeprosić pana doktora za słowa, że przez niego już nikt życia nie straci.
Cieszyłbym się niemiłosiernie, nawet nagrał sobie na specjalnie przygotowaną płytę i puszczałbym w nieskończoność cosik takiego. Toż to niecodzienne zjawisko, aby od kogokolwiek z PiS-uarów usłyszeć tak magiczne słowo: przepraszam.
Rypie się też w polityce na najwyższym państwowym szczeblu, bo jak inaczej określić sytuację, w której skłóceni o wszystko Donald i Ten Co Kulom w Gruzji Się Nie Kłaniał zwany dalej BMW wychodzą zadowoleni z brukselskiego szczytu. Zachwytu nad sukcesem, jaki niby tam osiągnięto nie mąci im nawet fakt zwyczajnego opierdolu, który drugiemu z wymienionych wykonał prezydent kraju, w którym żaby żrą. Za Traktat Lizboński. Gdyby ktoś nie wiedział.
A wszystko to jest tak porypane jak zorganizowana pielgrzymka kibiców na Jasną Górę, gdzie we wspólnym pochodzie z buta zasuwali kibice niekoniecznie zaprzyjaźnionych ze sobą klubów. Po katolicku pomodlą się, podadzą sobie ręce, a potem (równie po katolicku) uskutecznią akupunkturę za pomocą noży i jakiś masażyk. Może być bejsbolowym kijaszkiem. Po plecach, albo i skroni.
Polska norma, rzecz jasna...


13 Dec 2008

Mini-kombatant?

Nie staram się nigdzie szukać jakichkolwiek teorii spiskowych, w przeciwieństwie do BMW zwanego Bratem Mniejszym Większym, do którego niby to strzelano w Gruzji, gdzie nie wiadomo na jaką cholerę pojechał. Kiedym jednak usłyszał, że za tym wszystkim stali Rosjanie, byłem zdziwion niemiłosiernie.
Postanowiłem więc wysnuć własną teorię spiskową, ale natychmiast nasunęło mi się zbyt wiele wariantów:
1. Gruzini strzelali na wiwat prezydenckiej parze (oj, chyba niefortunnie to sprecyzowałem) i Rosjanie nie mieli z tym nic wspólnego.
2. Rosjanie nie mieli z tym nic wspólnego, bo gdyby mieli, z pewnością ich snajper byłby snajperem z prawdziwego zdarzenia. Nawet do tak niewielkiego celu, jakim jest BMW z pewnością by trafił z tych około 30 metrów. Osobiście, kiedy pierwszy raz na strzelnicy dostałem długą broń do ręki ze znacznie większej odległości wystrzeliwane przeze mnie kule trafiały w środek tarczy. A tam chyba byłby profesjonalista, a nie dupa-snajper.
3. Doszło do wyładowań atmosferycznych zbliżonych odgłosem do strzałów z broni palnej.
4. Biuro Ochrony Rządu lub (bądź wspólnie) ochrona gruzińska chcieli urozmaicić podróż prezydenckiej parze (ups, znów przegięcie z mojej strony).
5. Mister president (specjalnie piszę w języku zagranicznym, chociaż wolałbym po gruzińsku, jednak nie wiem ni w ząb jak to będzie po ichniemu) zamierza poprzez bytność na polu walki stać się członkiem organizacji kombatanckiej i ubiegać się o jakiś stały dodatek do swej marnej pensyjki bądź o odszkodowanie.
6. Z racji swej bytności na polu walki przywdzieje mundur i będzie chciał wprowadzić dyktaturę prezydencką.
Znani dyktatorzy wysocy przecież nie byli...


27 Nov 2008

Tupet trza mieć...

Trzeba mieć niczym niograniczony tupet, by najpierw - co tu będę owijał w bawełnę - spierdolić dokładnie wszystko, nawet to, czego spierdolić się nie da, a później zabrać się za krytykę.
I na takej pozycji ustawiły się PiSdzielce uruchamiając stronkę pod tytułem "POrażka roku", zrównując z ziemią obecnie rządzącą ekipę. Komu wypada krytykować, temu wypada...
Mnie wypada jedynie powiedzieć, że wszedłem sobie na ową stronę i poza zbiorem jakichś filmików przedstawiających w kaczym świetle poszczególnych ministrów czy też premiera, nie ma nic, a przede wszystkim czegoś takiego, co nazywa się forum. A pewnie dlatego, że ową "porażką" większość mogłaby określić nie obecny rząd, ale autorów największej - jak do tej pory - porażki tego tysiąclecia.


16 Nov 2008

Problem...


No i mam problem. Kupiłem "cigarety", na których opakowaniu widnieje powyży napis. Jestem pełen obaw przed puszczeniem dymka...
Proszę o porady.


15 Nov 2008

Lingwistyka stosowana

Dostałem maila, więc się nim dzielę:


Jak myślisz, jak nasz prezydent wymówi imię i nazwisko nowego prezydenta USA?
- Baba Omama
- Baran Osama
- Oback Barama
- Baran Obawa
- Barubar Bambama
- Barabar Obameiro
- Borubak O'Lama
- Brak Banana
- Barek Odrana
- Burak Osama
- Bobek Barana
- Szalas Obama
- Rumburak Osrama
- Obak z Bahama
- Barakus mlask mlask Obamus mlask mlask

Jeżeli zechcesz, skopiuj, prześlij dalej.

11 Nov 2008

Doda śpiewać umie...

W polityce głupota nie stanowi przeszkody” - stwierdził kiedyś Napoleon Bonaparte i jakoś nabieram przekonania, że te właśnie słowa musiał odnieść do Polski, a przynajmniej do delikwentów, którzy narodzonymi jeszcze nie byli.
Jak inaczej bowiem określić to, co wypowiedział z sejmowej trybuny PiS-dzielec zwany Arturem Górskim o prezydencie-elekcie rodem z USA? Wyzywał go od jakichś komunistycznych Mesjaszy, porównywał go do końca świata itp. No a potem oświadczył, że wszyscy źle go zrozumieli, bo on miał na myśli zupełnie coś innego. Zapewne. Wymieniając Baracka Obamę miał na myśli Kubusia Puchatka, albo - jak domniemywać można - kolkę wątrobową bądź smyranie śledziony za pomocą środkowego palca u ręki.
Dodajmy do tego pasztetu rozPiSdzieloną kancelarię prezydencką. Z ust jej suto opłacanych pracowników wyszła informacja, że większy z Braci Stereo rozmawiał z Obamą o tarczy antyrakietowej, a potem okazało się, iż w tym temacie nie poruszono ani słowa, mamy do czynienia z proroczymi słowami "Małego Kaprala".
Nie tylko słowa, ale i czyny wyznawców kaczyzmu do życzenia wiele pozostawiają. Weźmy dla przykładu ostatnie "osiągnięcia" Jacka (Bulteriera) Kurskiego, który zapatrzony w swój immunitet został wzięty za osobnika pragnącego odbić więźnia transportowanego w konwoju. Tak blisko tzw. więźniarki jechał, nie zważając na jakiekolwiek przepisy czy obyczaje drogowe. A nazwanie go "Kubicą polskiego parlamentu" jakoś na miejscu nie jest. Bardziej trafne byłoby określenie: "Dodą rodzimego politykierstwa", a i to na wyrost.
Doda przynajmniej śpiewać umie...


11 Nov 2008

Diablopapieżopoganomącenie

Jest... No właśnie, w miejscu kropek winno znaleźć się jakieś określenie oddające świetność sytuacji. Pierwotnie chciałem użyć słowa bosko, jednak na pewno nie byłoby ono właściwe.
No to po kolei...
Tadzik R. zwany dalej ojcem rusza na warzywną wojnę, bo dynia jest symbolem szatana, a takie amerykańskie święto pod tytułem Halloween to istne wcielenie diabła. Należy więc protestować, szczególnie nie dopuścić do tego, by dzieciarnia mogła bawić się w przebieranki za duchy. Polak - jak to można wywnioskować z teorii zakonnika, którego hobby jest zbijanie kasy na wszystkim co się rusza bądź nie - równa się katolik. Trzeba więc Tadzika popierać. I nic to, że dzieciaki mogą się bawić, ważniejsze jest chyba umartwianie się.
Pogaństwo, jakim toruński biznesmen ukrywający się pod koloratką zarzucił natomiast krajowi znad Wisły i Odry pewien humanista rodem z Krakowa, zresztą wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dokładniej rzecz ujmując chodzi o pomnikomanię, jaką fundują katoliccy fundamentaliści. Któż stoi, siedzi, klęczy (i nie wiadomo co jeszcze robi)? Oczywiście, we wtłaczanym do umysłów jedynym możliwym autorytecie wszechczasów, papieżu z Wadowic. Jeżeli moda na pomniki Karola Wojtyły się nie zmieni, niedługo dodawać będą jego figurki do każdej zakupionej pralki. No i właśnie, ów humanista pyta się wprost: kogo należy wyznawać - Boga czy papieża? Odpowiedzi na to pytanie niech każdy udzieli sobie we własnym sumieniu.
Zamiast bosko lepsze chyba jest wyjaśnienie z tytułu.
A gdyby do tego dorzucić to, czym "czarowany" jest ten, co utożsamia się z katolicyzmem, czyli jakimś wyimaginowanym niebem, w którym obcować się ma przez wieczność z Bogiem. Na czym jednak owo niebo ma polegać, co się ma tam dziać, tego już nikt nie wytłumaczy, więc nie do końca, a właściwie wcale, nie wiadomo czy będzie to na tyle atrakcyjne, by się o to starać w tak zwanym życiu doczesnym.
Z pewnością nie zamierzam tam dostać się przez wzbogacanie komitetów budowy kolejnego pomnika z wiadomym wizerunkiem czy też wpłatami na konto pogromcy dyń.


30 Oct 2008

Strasznie mi żal...

Jaśnie nam (szaraczkom) Panujący Lech K. zwany dalej prezydentem wymyślił - być może z czyjąś pomocą - urządzenie 11 listopada tak zwanego Balu Prezydenckiego. Na imprezę tę (wedle zamysłów tegoż, bądź kogoś z jego świty) zjechać się miały głowy wielu państw. Tyle tylko...
Jakoś tak zapomniano, by zaproszenia wyszły nie tak nagle, na kilka tygodni wcześniej, ale miesięcy, nawet rok przed zapowiadanym balem. Tego wymagają procedury dyplomatyczne, a zresztą trudno spodziewać się, by przy napiętych kalendarzach osobistości polityczne z całego świata znalazły czas na "widzimisię" gościa, który robi z siebie pośmiewisko podczas unijnego szczytu.
No i na dodatek teraz media alarmują, że Moskwa zbojkotuje ów bal. A czego się spodziewać, skoro dotychczasowe poczynania Lecha K. to nic innego jak wrogość wobec Rosji? Z pewnością jakiekolwiek argumenty i tak nie są w stanie przemówić do rozumku człeka zajmującego budynek przy Krakowskim Przedmieściu.
Dlaczego? Zacytuję niekoniecznie lubianego przez część politycznych kręgów Andrzeja Rodana: Strasznie nam żal niskich ludzi, kiedy pada deszcz. Oni dowiadują się o tym ostatni.


26 Oct 2008

← Previous Entries

<